Przejdź do głównej zawartości

Przemoc mieszkająca w słowach



Nie zawsze kontaktujemy się ze sobą w najlepszy dostępny nam sposób. Często zdarza się, że dialogują ze sobą jedynie nasze głowy, wymieniając się zestawem otrzymanych w procesie wychowania przekonań, poglądów i pomysłów na życie. Jednak sposoby, które sprawdzały się kiedyś, na innym etapie rozwoju społeczeństwa, dziś często okazują się nieaktualne i nieskuteczne. Bywają tak samo przydatne do budowania satysfakcjonujących relacji z innymi, jak maszyna parowa do wynoszenia rakiety kosmicznej na orbitę.

Często rozmawiamy odcięci od własnych uczuć, które nas łączą z tym, co w nas żywe i autentyczne - z naszymi głębokimi potrzebami. Przez to korzystamy tylko w niewielkim zakresie z pełni możliwości kontaktu z drugim człowiekiem. Jednocześnie, kiedy używamy gotowych form języka, nieświadomie wchodzimy w relacje, jakie te formy generują. Język formował się w wyniku wielu spotkań, interakcji, wymian międzyludzkich, jakie dokonały się wcześniej i zapisały w jego strukturach. Korzystając z tych struktur, ciągle na nowo ożywiamy ich ducha. Ducha porozumienia, bliskości, współpracy, ale równie często - jeśli nie częściej - ducha rywalizacji, przemocy, oddzielenia.

Świadomość potrzeb

Nauczyliśmy się korzystać z dobrodziejstw nowoczesności w dziedzinie techniki i medycyny. Uzbrojeni technicznie, zabezpieczeni socjalnie i bezpieczniejsi niż nasi przodkowie pod względem zdrowotnym oczekujemy, że jakość naszego życia poprawi się w sposób znaczący we wszystkich jego dziedzinach. I cóż? Rozkładamy się psychicznie w trakcie rozmowy z szefem, własne dziecko potrafi doprowadzić nas do szału, załatwienie sprawy w banku czy administracji osiedla przypomina wyprawę wojenną…
Rozmawiamy, wymieniamy słowa, ale nie udaje nam się wejść w rzeczywisty kontakt z drugą osobą, trudno jest osiągnąć prawdziwe porozumienie. Dzieje się tak dlatego, że głęboki kontakt to coś więcej niż wymiana słów. Jego podstawą jest poczucie bezpieczeństwa umożliwiające otwartość i wymianę. Kontakt to swobodny przepływ energii psychicznej między uczestnikami dialogu, prowadzący do zwiększenia zasobów tejże energii. To nowa jakość bycia, synergiczna, otwierająca na kreatywne rozwiązania, przyjazna i dająca bezpieczeństwo każdej ze stron. Potrzebujemy nowoczesnej, dopasowanej do poziomu naszego rozwoju i świadomości, komunikacji językowej.
Modelem i sposobem komunikacji, który zapewnia wchodzenie w autentyczne, głębokie związki międzyludzkie jest metoda nonviolent communication. Została opracowana przez Marshalla Rosenberga w wyniku wieloletnich badań i obserwacji sposobów, w jakie ludzie komunikują się między sobą. W Polsce metoda ta znana jest pod nazwą porozumienie bez przemocy - od tłumaczenia tytułu książki Rosenberga.
Nonviolent communication (nvc) wyrasta z przekonania potwierdzonego licznymi doświadczeniami, że istnieje poziom, na którym nie wchodzimy w konflikty - jest to poziom głębokich potrzeb, który jest wspólny wszystkim ludziom przez sam fakt bycia człowiekiem. Każdy z nas potrzebuje m.in. bezpieczeństwa, szczerości, bliskości, wsparcia, porozumienia, swobody czy zaufania - i potrzebuje tego bez względu na płeć, rasę, wiek, przynależność narodową lub społeczną.
Otóż okazuje się - co wynika z intuicji i doświadczenia wielu osób, a zostało potwierdzone badaniami w tym zakresie - że jeśli uda nam się w trakcie rozmowy pozostawać świadomym potrzeb własnych i rozmówcy - wówczas taki dialog staje się prawdziwym kontaktem dwóch ludzkich istot, otwierającym nowe, nieprzewidywalne nieraz wcześniej przestrzenie możliwości i rozwiązań.
Jest to kontakt empatyczny. Wszyscy są w nim jednakowo ważni - ja i moi rozmówcy. Energia, którą w innym przypadku (gdy nie czujemy, że jesteśmy bezpieczni, że nasze potrzeby są ważne) kierujemy na obronę siebie, może w empatycznym kontakcie zostać „oddelegowana" do tworzenia więzi i nowych rozwiązań. Głęboki, autentyczny kontakt wiąże się więc z uświadomieniem potrzeb, które w danym momencie są w nas żywe i kierują naszym zachowaniem, oraz potrzeb naszego rozmówcy.

Świadomość potrzeb swoich i rozmówcy możemy uzyskać, ucząc się skupiać uwagę na takich aspektach zewnętrznej i wewnętrznej rzeczywistości, jak:
  • fakty obserwowane bez oceniania;
  • uczucia, które pojawiają się w połączeniu z tymi faktami;
  • ważne wartości, potrzeby (zaspokojone lub nie), o których te uczucia informują;
  • prośba o konkretne działanie w zaistniałej sytuacji
Przyjrzyjmy się sytuacji, gdy zmęczony wyjątkowo trudnym dniem pracownik socjalny widzi wchodzącego do jego pokoju klienta, pomimo że właśnie obsługuje inną osobę, a na drzwiach jest wyraźna informacja, by wchodzić pojedynczo. Warto nadmienić, że sytuacja powtarza się wielokrotnie i „w wykonaniu" osób, którym już niejednokrotnie zwracano uwagę w tej sprawie. Zmęczenie, napięcie psychiczne wywołane zdarzeniami dnia, irytacja w związku z zaistniałą sytuacją mogą się wyrazić niezamierzonym komunikatem blokującym porozumienie, w jakie obfituje nasz nawykowy język i którego używamy nieświadomie, pełni dobrych intencji i zdziwieni, że tak trudno porozumieć się z innymi.

Język nawykowy:

- Ile razy można jeszcze przypominać, że wchodzimy pojedynczo? Pan jest nachalny! Nie liczy się pan z innymi!

To samo, ale wyrażone w sposób empatyczny:

- Jak wchodzi pan poza kolejnością, kiedy załatwiam sprawy z inną osobą (1), to się denerwuję (2), bo potrzebuję spokoju dla siebie i dla klienta (3). Proszę poczekać na zewnątrz i wejść zgodnie z kolejnością.
(Jest to wypowiedź z poziomu "empatia dla siebie" - szczere wyrażenie tego, jak to jest dla mnie być w tej sytuacji i sformułowanie prośby o działanie, które zaspokoi moją potrzebę)


albo:
- Wchodzi pan do pokoju w czasie, gdy załatwiam sprawy z inną osobą (1), bo się pan niepokoi (2) i chce się pan upewnić się, że pana sprawy są dla mnie ważne i będą załatwione? (3) Chciałby pan, żebyśmy umówili się na konkretną godzinę, którą zapiszę panu na kartce i gdy wejdzie pan o tej godzinie będziemy zajmować się tylko pana sprawami? (4) 
(Jest to wypowiedź z poziomu "empatia dla drugiej osoby" - wyrażenie tego, jak  przypuszczamy, że ta osoba może czuć się w danej sytuacji, wyrażenie tego, jaka jej potrzeba (jak przypuszczamy) może być niezaspokojona i zaproponowanie działania, które tę potrzebę zaspokoi).

Dla osób, które wcześniej nie używały takiego sposobu komunikowania się z innymi, może wydawać się to trudne, a nawet dziwaczne. Jak każda zmiana nawyków, tak samo zmiana nawyków komunikacyjnych jest możliwa, jednak u jej podłoża musi leżeć decyzja o chęci zmiany, a tę każdy musi podjąć samodzielnie. Na pewno warto zastanowić się nad faktem, czy w ogóle jestem otwarta(y) na pokazanie (bez lęku, wstydu i poczucia winy) innym ludziom moich uczuć i potrzeb i jednocześnie, czy jest we mnie otwartość na usłyszenie (bez oceniania) ich potrzeb i uczuć.
Kiedy wchodzimy w taki rodzaj kontaktu, w którym określamy i wyrażamy nawzajem swoje uczucia i potrzeby, w relacji pojawia się empatia. Taki kontakt „otwiera oczy" na możliwość rozwiązania uwzględniającego zaspokojenie potrzeb każdej ze stron. Na poziomie nieświadomym pojawia się wówczas wyraźna informacja, że potrzebujemy rozwiązania, a nie osądzania się nawzajem i kłócenia, które jest nowoczesną formą użycia maczugi w celu nakłonienia drugiej strony do współpracy. 

Autoempatia koniecznie potrzebna 
Obecnie bardzo dużo mówi się o zbawiennych dla sytuacji dialogu skutkach okazywania empatii rozmówcy. O tym, jak towarzysząc innym w drodze do ich świata, pomagamy im rozpoznać i wyrazić w nieinwazyjny sposób ich uczucia i potrzeby. Ważne jednak, by nie zapominać o fakcie, że aby być dobrym towarzyszem w drodze dla innych, musimy najpierw umieć okazywać empatię sobie - to znaczy być świadomym, co w nas samych ożywia się w konkretnej sytuacji, jakie nasze uczucia wskazują na nasze zaspokojone bądź nie potrzeby. Inaczej stawiamy się w roli honorowych krwiodawców, którzy, niestety, mają anemię…
Dopóki nasz stan psychiczny wyraża się formą:
- Ile razy można jeszcze przypominać, że wchodzimy pojedynczo? Pan jest nachalny! Nie liczy się pan z innymi!
to próba skontaktowania się w sposób empatyczny z klientem, żeby zobaczyć sprawę z jego perspektywy, prawdopodobnie się nie powiedzie.
W tej sytuacji najpierw potrzebujemy wsparcia dla siebie (np. przegadania tego z drugą osobą, która pomoże nam rozpoznać nasze potrzeby albo podjęcia próby autoempatii - zatrzymania się na moment, uspokojenia i uświadomienia tego, co w danej chwili jest we mnie żywe, jaka moja potrzeba nie jest zaspokojona i wyraża się zdenerwowaniem). Bez potraktowania samego siebie z empatią nie jest możliwe wejście w proces empatycznego porozumiewania się z drugą osobą.

- Kiedy widzę, że klient wchodzi do pokoju w czasie, gdy załatwiam sprawy z inną osobą i na dodatek ta sytuacja powtarza się co jakiś czas (1), to się denerwuję (2), bo dla mnie ważne jest, żeby pracować w spokoju i stosować się do obowiązujących zasad  (3). Jednak zamiast "nakręcać się" myśląc jaki ten klient jest nieznośny, że nie szanuje mnie i innych i podejmować próby wychowywania go (co zresztą odbije się prawdopodobnie głównie na moim zdrowiu) podejmuję decyzję, że zdecydowanie poproszę go, żeby poczekał na zewnątrz i wszedł zgodnie z kolejnością. (Tak mniej więcej przebiega proces autoempatii - empatii dla siebie, czyli uświadomienia i wyrażenia tego, jak to jest dla mnie być w tej sytuacji i poszukania najlepszego dla mnie w tym momencie rozwiązania)

Dopiero kiedy jesteś świadoma(y) swojego własnego „bagażu" (kiedy np. wiesz, że jesteś poirytowany, bo dla ciebie przestrzeganie ustaleń jest bardzo ważne), wówczas możesz zdecydować, że na pewien czas odkładasz ten bagaż na bok i - dystansując się w największym możliwym stopniu od swoich spraw - poświęcasz całą uwagę drugiej osobie. W opisanym przypadku skupiasz się np. na tym, że jest to starsza osoba,która może niepokoić się ponad miarę i obawiać, że nie zostanie obsłużona, więc próbuje zabiegać o zaspokojenie swoich potrzeb w taki sposób, jaki jest jej nawykiem w chwilach napięcia. Dlatego oferujesz jej rozwiązanie, które może ją uspokoić.
Dopóki jednak nie jesteśmy w empatycznym kontakcie z samym sobą, jakość naszego empatycznego wsparcia dla innych będzie, delikatnie mówiąc, nienadzwyczajna. Bo tak naprawdę nasza uwaga i energia będą przy tym, że jesteśmy źle traktowani i 1 z takiego miejsca naszej świadomości nie będziemy w stanie traktować innych z empatią.

Komunikaty odcinające od życia

Na poziomie języka mówionego brak empatii przejawia się w używaniu sformułowań, które blokują swobodny przepływ energii między rozmówcami i zamykają na kontakt. Zaletą metody porozumiewania się bez przemocy jest fakt, że takie blokujące komunikaty zostały przez Rosenberga rozpoznane i wskazane, dzięki czemu możemy korzystać z nich w rozmowie jak z dzwonków alarmowych. Kiedy dostrzeżemy ich obecność, mamy możliwość uświadomienia sobie, iż prawdopodobnie oddalamy się od stanu empatii i władzę nad naszym lub czyimś stanem emocjonalnym przejmuje lęk, wstyd albo poczucie winy. Zamyka się wówczas możliwość empatycznego dialogu i tym samym - niekoniecznie świadomie - wyruszamy na wojnę.
Komunikaty blokujące porozumienie to sygnał, że osoba, która używa takich sformułowań bardzo potrzebuje empatii - dodatkowej porcji energii psychicznej, która pomoże jej rozpoznać swoje uczucia i kryjące się pod nimi potrzeby. Wtedy będzie mogła wyrazić je w sposób nieinwazyjny. To dopiero może przywrócić swobodny, bezpieczny przepływ komunikacji.

Te niebezpieczne sformułowania to:

1. Osądy moralne (oceny, obwinianie, zarzuty, krytyka): „Jesteś niekompetentny", „Przez ciebie się spóźnimy!", „Kłamiesz!", „Źle wychowujesz dzieci".

2. Porównania: „On gorzej traktuje klientów niż jego poprzednik".

3. Uchylanie się od odpowiedzialności: „Zrobiłem to tylko dlatego, że szef kazał".

4. Stawianie żądań: „Albo zrobisz to natychmiast, albo…".

Marshall Rosenberg po kilkudziesięciu latach badania zależności zjawisk językowych i przemocy twierdzi, iż „z natury zdolni jesteśmy odczuwać radość ze współczującego dawania i brania. Nauczyliśmy się jednak porozumiewać za pomocą różnego typu komunikatów odcinających od życia, które skłaniają nas do mówienia i postępowania w sposób bolesny i szkodliwy dla nas samych i dla innych ludzi. Jedną z form takiego komunikatu są osądy moralne, z których wynika, że każdy, kto nie działa zgodnie z naszym systemem wartości, jest zły, albo nie ma racji. Inna forma komunikatu odcinającego od życia to uciekanie się do porównań, które blokują w nas współczucie zarówno wobec nas samych, jak i wobec innych. Komunikaty odcinające od życia zaćmiewają też naszą świadomość tego, że każdy z nas odpowiada za swoje myśli, uczucia i czyny. Dla języka blokującego współczucie typowe jest także uzewnętrznianie własnych pragnień w postaci żądań".

Kiedy próbujesz zmieniać swój sposób mówienia na bardziej empatyczny, może pojawić się refleksja, że przecież nie da się tak rozmawiać, bo to brzmi sztucznie. Rzeczywiście, często na początku nie wiadomo, jak to zrobić, żeby nie używać „przemocowego" języka i jednocześnie zachować naturalny charakter rozmowy. Jak każda nowa umiejętność, ta też wymaga to ćwiczenia i szlifowania. Z czasem staje się to dla nas naturalne, nie usztywniamy się w czasie rozmowy i nasi rozmówcy nie odbierają wrażenia, że jesteśmy nienaturalni.

Popychacze

Komunikaty utrudniające rozmowę (np. zarzuty, oceny, żądania) bywają też nazywane „popychaczami", ponieważ wiele osób wiąże z nimi nadzieję, że dzięki użyciu takich form językowych popchną innych w kierunku, który jest przez nich pożądany i tym samym wpłyną na zmianę zachowania rozmówcy, a konflikt sam się rozwiąże. Doświadczenie pokazuje jednak, że może zaistnieć spora różnica pomiędzy tym, co chcemy osiągnąć za pomocą takich komunikatów, a tym, co rzeczywiście dostajemy. Kiedy nie jesteśmy w empatycznym kontakcie z rozmówcą, prawdopodobieństwo, że otrzymamy to, czego pragniemy, zmniejsza się wprost proporcjonalnie do ilości użytych „popychaczy".
Zastanówmy się, co chce osiągnąć pracownik, mówiąc do klienta:
- Ile razy można jeszcze przypominać, że wchodzimy pojedynczo? Pan jest nachalny! Nie liczy się pan z innymi!

A w drugim kroku zastanówmy się jakie myśli, uczucia czy działania może wywołać ta wypowiedź u klienta.
Wnioski prawdopodobnie pokazują, że skuteczność takich „popychaczy" jest pozorna i nie zwiększa szans na rozwiązanie konfliktu, które w sposób naturalny prowadziłoby przecież do spadku napięcia. Używanie takich form językowych działa wprost przeciwnie - powoduje wzrost napięcia przez ożywienie zakodowanej w słowach, a najczęściej nieuświadamianej przez mówiącego, przemocy. Prowadzi to do zerwania empatycznego kontaktu lub wręcz niemożności jego nawiązania. Jest to o tyle niebezpieczne, że w przeciwieństwie do maczugi, której nie sposób nie zauważyć, duch przemocy zamieszkujący w wielu formach słownych najczęściej bywa niewidzialny.

Tak więc pierwszy krok, który możemy zrobić, gdy chcemy zmienić nawyki komunikacyjne i zacząć wprowadzać porozumienie bez przemocy w swoje życie, to nauczenie się rozpoznawania takich „popychaczy" (komunikatów blokujących empatyczną komunikację). Następnym etapem może być powstrzymywanie się od ich stosowania - zgodnie z zasadą: po pierwsze, nie szkodzić. Jeśli zaś chcemy umówić się na jakieś wspólne z innymi bycie i działanie i chcemy nadać tej relacji charakter empatyczny, warto rozpocząć od rozpoznania żywych w danym momencie potrzeb wszystkich uczestników grupy i dania tym potrzebom „przestrzeni psychicznej". 

Kontakt empatyczny jest poszukiwaniem przestrzeni, w której potrzeby wszystkich osób są uwzględnione. Jest nieustannym zmierzaniem ku łące, o której pisał już w XIII wieku suficki poeta Rumi: „Poza ideami dobra i zła jest łąka. Tam się spotkamy".


Ewa Mażul 






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Co dobrego jest w złości?

  Z życia (niestety) wzięte:      Pani Krysiu, kto jak kto, ale pani to mnie nigdy nie zawiodła. No niech pani sama zobaczy, co ja się mam z tymi młodymi matkami – trzecia mi już zwolnienie lekarskie przyniosła. Chciałabym, żeby pani wzięła jutro ranny dyżur za Renatkę, dobrze? No chyba mi pani nie odmówi?  Jedynym słowem, jakie w tej sytuacji Krystyna wypowiedziałaby pozostając w zgodzie ze sobą byłoby: nie, nie i jeszcze raz nie. Dość miała tego, że zawsze dyrektorka stawia ją pod ścianą i jej problemy nikogo nie obchodzą, bo ona musi być zawsze na zawołanie, żeby gasić cudze pożary. Ale jak tu powiedzieć nie – zawieść szefową? To na pewno nie skończyłoby się dobrze. Więc mówi: dobrze pani dyrektor i zastanawia się, czy wizyta u specjalisty, na którą czekała dwa miesiące będzie możliwa do przełożenia, czy będzie musiała czekać od początku. Ale co by nie mówić, w końcu nawet szefowa nie jest w stanie zastąpić trzech osób na raz. Ktoś musi. Więc trudno, niech bę...

Kiedy i dlaczego nie mówimy wprost

Dajemy do zrozumienia zamiast mówić wprost o co naprawdę chodzi. Kiedy i dlaczego sami to robimy? Czemu dajemy się wciągać innym w taką grę?  "Rzucanie w powietrze" - to jedna z technik niemówienia wprost. Stosują ją osoby nieśmiałe, nie mające siły przebicia, ale też ci, którzy nie umieją sobie asertywnie radzić z odmową. O innych sytuacjach niemówienia wprost i o tym, jak sobie z tym radzić posłuchaj w podcaście RDC Jeśli chcesz komunikować się lepiej i skuteczniej - zapraszam na treningi komunikacji

Jak wychowujesz swoje dziecko: dyrektywnie czy wspierająco?

Czy zastanawialiście się kiedyś co stoi za pytaniem: Jak ja cię wychowałam? Jak ja cię wychowałem? 1. Część rodziców wychowuje dzieci po to, by było im z dziećmi wygodnie: np. żeby nie sprawiały problemów, były grzeczne, nie brudziły się, pomagały babci, żeby ich zachowanie przykładało się do pozytywnego wizerunku rodziny.   W takim przypadku mamy do czynienia z   dyrektywnym stylem wychowania. 2. Część rodziców wychowuje dzieci po to, by dobrze radziły sobie w życiu i stawały się   dojrzałymi ludźmi. W takim przypadku mamy do czynienia ze stylem wychowania określanym jako wspieranie w rozwoju. Jak rozpoznać wychowanie dyrektywne: Jak rozpoznać wychowanie jako wspieranie w rozwoju: Nacisk na edukację prowadzoną przez dorosłych, niedocenianie autoedukacji – ograniczanie aktywności własnej dziecka. Wpływanie na zmianę zachowań poprzez system kar i nagród. Wchodzenie w relacje współpracy i partnerstwa, zachęcanie do sam...

Jak rozmawiać bez złości i bez ulegania innym?

  Tak, można zmienić styl komunikacji, wymaga to pracy jak każda zmiana nawyków, ale jest możliwe po treningu indywidualnym lub grupowym Im szybciej podejmiesz działania, które rzeczywiście mogą odmienić twoje życie na lepsze, tym szybciej doświadczysz pozytywnych skutków zmiany.    Czujesz się czasem niepewnie w czasie rozmowy?  Nie umiesz spokojnie porozumieć się z dzieckiem/ rodzicami?  Masz poczucie, że nie w pełni wyrażasz siebie i nie wystarczająco potrafisz zadbać o swoje potrzeby?  Czasami nie rozumiesz o co chodzi  twoim rozmówcom i z jakiego powodu mają do ciebie pretensje? A może zaczynasz dostrzegać że ludzie cię unikają i nie są wobec ciebie szczerzy?   Od rodziny, znajomych albo w pracy dowiedziałaś/ dowiedziałeś się parę razy że za dużo się wściekasz? Jest na to rada. Sposób, w jaki rozmawiasz z innymi to zestaw utrwalonych nawyków komunikacyjnych, a nawyki można zmienić. Ty też możesz to zrobić skutecznie i raz na zawsze. Rozp...

Akcja przeciwpożarowa - poznaj "niewinne" objawy wypalenia

          J ola mówiła o tym, jak bardzo niszcząca jest jej praca – mobbing w tej korporacji jest zjawiskiem powszechnym, fatalne układy interpersonalne i nieustanne napięcie towarzyszą jej na co dzień. Postanowiła wziąć udział w warsztatach komunikacji, żeby się przygotować do kilku trudnych rozmów, które chciała przeprowadzić, ale nie wiedziała jak. Weronika z kolei chciała wiedzieć, jak rozmawiać z dziećmi, żeby traktowane bezprzemocowo i po partnersku w domu były w stanie w przyszłości stawić czoła trudnym sytuacjom w przedszkolu i szkole i nie stać się ofiarami agresorów. Co do pracy – to Weronika miała to szczęście, że korporacja, w której ona pracowała zapewniała dobrą płacę, sensowne warunki rozwoju, zgrany zespół i możliwość bycia kreatywnym w tym, co się robi. To szczęście, że nie wszystkie korporacje są takie straszne, jak twoja – powiedziała do Joli. Jakież było ich zdumienie, kiedy rozmawiając w czasie przerwy obie panie odkryły, że pracują w...

Trójkąt dramatyczny - jak go opuścić z godnością?

Pisząc o komunikatach blokujących porozumienie obiecałam, że napiszę o trzech stanach, w które popadamy, kiedy tracimy równowagę wewnętrzną i zdolność empatycznej komunikacji ze sobą i innymi.  Kiedy sytuacja jest pełna napięcia, nie czujemy się w niej bezpieczni i w pełni akceptowani, zazwyczaj przestajemy być w pełni autentyczni i zaczynamy odgrywać pewne utrwalone kulturowo role: wybawcy, ofiary lub  agresora opisane przez Stephena Karpmana jako "trójkąt dramatyczny". Co to ma wspólnego z komunikowaniem się w duchu NVC?  W trudnych emocjonalnie sytuacjach przestajemy rozmawiać wprost, a jest to niezbędny warunek komunikacji empatycznej.  Komunikacja empatyczna "z serca do serca" to  j e d n o c z e s n e 1.      szczere wyrażanie siebie  - jak to jest dla mnie być w tej sytuacji: co obserwuję, co czuję, czego potrzebuję w tym momencie i jaka zmiana w tej sytuacji pozwoliłaby mi poczuć się bardziej komfortowo? 2. ...

Jak rozmawiać o pieniądzach w pracy

„Jeżeli potrafisz szczerze i swobodnie rozmawiać o pieniądzach oraz seksie, to znaczy, że naprawdę radzisz sobie z komunikacją” – mawiał Marshall Rosenberg. Dlatego też jednym z najbardziej drażliwych tematów jest rozmowa z przełożonym na temat egzekwowania zaległych należności. Jak przeprowadzić ją rzeczowo i bez zbędnych emocji?  Karolina znalazła się w sytuacji, która z pewnością przydarzyła się nie jej jedynej: umówiła się ustnie na temat warunków podwyżki po próbnym miesiącu pracy. Dostała zapewnienie szefowej, że po tym terminie, jeżeli obie uznają, że chcą nadal ze sobą współpracować, zamiast najniższej pensji otrzyma określony procent od kwoty zapłaconej przez każdą obsłużoną klientkę. Karolina jest wysoko wykwalifikowaną masażystką, ma też stałe klientki, z których wiele przeniosło się za nią do nowego miejsca, spodziewała się zatem wypłaty sporo wyższej niż ta z poprzedniego miesiąca. Kiedy dostała takie same pieniądze jak poprzednio, bardzo się rozczarowała,...

Strefa komfortu - dlaczego warto poza nią wyjść?

                               Warunkiem bycia wolnym w relacjach międzyludzkich jest gotowość na to, że nie wszyscy będą nas lubić. A niektórzy mogą nas wręcz "znielubić". Przystanie na taki stan  (szczególnie jeśli chodzi o ważne dla nas osoby) wymaga wykroczenia poza osobistą strefę komfortu będącą prywatnym zestawem przyzwyczajeń i oczywistości. Właśnie z tej przyczyny dla wielu osób próby rozmawiania "inaczej niż dotąd" bywają na początku takie trudne. Zbudowanie i wypowiedzenie komunikatu asertywnego lub empatycznego (zamiast nawykowego "słodzenia", stosowania uników, albo chowania niewygodnych kwestii pod dywan) jest trudne, bo "wyciąga nas" ze strefy komfortu. Jednak w życiu pojawiają się momenty, kiedy podjęcie decyzji o wykroczeniu poza strefę komfortu jest konieczne, bo jak to trafnie ujęła Nina Rubinstein: Zaufanie - to nie jest ślepa wiara w to, że nikt nie zrobi nam krzywdy. ...